bonaventura blog

Twój nowy blog

Dziś nasze zawody. Przyniosłyśmy… tada! DRUGIE MIEJSCE! Za tydzień idziemy na powiatowe.
Jebana trójka nas pokonała, wystawa żywych szynek:P Ta jedna to miała rybi ryj, tylko jedna taka ładna i faaaajna była:) Looz:D
Potem z Artem gdzies polazłam.
The end:)

Chłopaki byli na zawodach. Przynieśli 4 miejce i było nieźle. Na 11:/ Poracha. A podobno tak dobrze grali.
Zeżarła ich trema i tyle, ja sie boje co bedzie jutro. My tam poradzimy sobie.
I nieźle… Starczy.
Ważne że Arturek bezstresowo… luzik:))

Och juz luty, och kartkówa była, och dostałam 4+, och ach ech.
Jebane mam życie.
Jebanych mam starych.
Jebane mam szczęście.
Jebanych ludzi wokół siebie.
I chuj! BLUŹNIE JAK KURWA?! AF KORS! Musze sie wyżyć, w szkole klnąć nie moge. W końcu mam wzorowe i średnią 5,3… nie wypada:/

NIC?!

Mój dzień wyglądał mniejwięcej tak:
-Z trudem wstałam, umyłam się i ubrałam.
-Ćwiczyłam fikołki na WFie.
-Mieliśmy jebany anglik:/ Czytaneczki czytaneczki jutro kartkówa?
-Mieliśmy infę w nowej informatycznej. Z płaskimi monitorami. Pół godziny chorążyczewska gadała żeby nie dotykać. I tak chuj ich to obchodzi, zarysowali stanowisko 8, 9 i 3. Ja jestem na 2, przy drzwiach, od ściany, pierwsze biurko. Nie no wow.
-Matma i algebra jebana. Może nie taka zła ale… ale jebana:/
Potem chata, sks, nudy. Moje życie to jedna wielka nuda:/

JEBAĆ! Jutro sql;/ CHUJ BY TO!:[
Ja nie moge do szkoly sie szykowac trzeba… jutro tyle dobrze ze mamy w nowej informatycznej ehh…
A tak to załamka:/

Ta kurwa jutro pierdolona niedziela a potem jebana szkoła. Chuj by to!
Ale się wyżyłam. Jes af kors. I dobrze!

Ferii koniec, koniec ferii zbliża się:/ Jeszcze 3 dni, licząc ten. Nie licząc, 2. A ja do szkoły w lesie, do nauki w lesie… Dno totalne, załamka, dół:/

Praktycznie… nic. Oprócz tego, że kończą się ferie.

Dziś też fajnie było, mimo że za 5 dni do szkółki:(
Poszłam z Kokochą (razem a jednak osobno buehehe) do Arturka. Fajnie:D Oni ciorali w tibie, a potem próbowałam zzbudować jakiś post coś tam mało kasy było bo to już 10 level był:P Supcio:))
Potem poszlismy do pokoju Artura bo sie tłok zrobił, wszyscy zaczeli oglądać „Poranek kojota” na kompie jak my zaczeliśmy. To oglądaliśmy klan na drzewie i TVN turbo, czyli kreskówki i o samochodach cuś. Z Artkiem za rękę of course. A potem chciałam skakać z okna na 10 pietrze (Kokocha i Art też chcieli:/ ale im nie pozwalałam:D) i mnie Art za nogi trzymał. I poszliśmy do domu, tzn Kokoszka. Bo ja i Artek poszlismy na klatke w jakimś bloku i tak siedzieliśmy. A potem ja go pocałowałam. A potem on mnie i zaczęliśmy się całować:D A potem on mnie odprowadził. A i jeszcze poszliśmy na hustawki na drewnianym placu i dopiero potem mnie odprowadził i poszłam do domu. I jutro też mamy iść do Arta ale nie wiem czy coś z tego wypali. To by było na tyle rozpisałam sie, buihihi.
Ja chce go całować i całować ile się da!:D


  • RSS